fbpx
Alyki
KOBIECE SMAKI

Alyki – autorska kuchnia kontrastów w Sky Tower

Napisane przez
dnia
6 lipca 2018

Wiele razy planowałyśmy wypad do Alyki, ale ciągle się nie udawało. Dużo słyszałyśmy o tym miejscu i wydawało nam się, że tam sztywno, elegancko i wytwornie. Że tam można się wybrać na jakąś specjalną okazję, a nie tak po prostu, z ulicy, na zwyczajny obiad. W końcu przyszedł dzień, zrobiłyśmy rezerwację, a że przy okazji miałyśmy mały sukces do świętowania Alyki wydawała się idealna.

Restaurację, w której kuchnię prowadzi  Paweł Błaszczyk, znajdziecie w charakterystycznym wrocławskim wieżowcu Sky Tower. Wejście od ulicy, razem z niedużym ogródkiem umożliwiają odwiedzimy w Alyki niezależnie od godzin pracy galerii handlowej.

Alyki

Alyki

Podczas wizyty postanowiłyśmy pomieszać klasykę z odrobiną kulinarnej ekstrawagancji. Na pierwszy ogień poszedł tradycyjny rosół z kury (14 PLN). Bardzo ciemny, intensywny w smaku, aromatyczny. Dla mnie odrobinę zbyt słony.  Jego mocną stroną był domowej roboty makaron, ugotowany al dente. Całość przywoływała smak domowego obiadu jedzonego za dzieciaka u babci.

Na drugie danie, jako że obiad był niedzielny, nie mogło zabraknąć porządnego kawału mięcha. Schabowy wielkości talerza, z tłuczonymi ziemniakami z koperkiem, a do tego genialna, aksamitna w konsystencji i wyborna w smaku zasmażana młoda kapusta (29 pln). Oj dużo dobrego trafiło mi na talerz. Prawdę powiedziawszy spokojnie najadłybyśmy się tym daniem we dwie. Mięso idealnie rozbite, kruche, kotlet cienki jak należy, panierka chrupiąca, bo kotlet smażony na smalcu. I to jest polska kuchnia jaką lubię najbardziej. Kto gustuje w takich tradycyjnych smakach będzie zachwycony i pokocha Alyki.

Drugie danie główne to schab cielęcy z palonym kalafiorem, puree z bobu, marynowanym rabarbarem z lawendą. W dekoracji sól pomidorowa i mięta.  I tu odrobina niezadowolenia, a może po prostu niezrozumienia dla kuchni, wkradła się w nasze serca. Dwa kawały cielęciny – jeden w moim odczuciu odrobinę za krótko dopieszczany. Fajnie zostały przyprawione, choć nie ukrywam do innej cielęciny przywykłam. Kalafior chrupiący i ciekawy w smaku, puree z bobu bardzo na czasie, wszak to pozycja menu sezonowego.  Rabarbar zaś pozostawiony samotnie na talerzu nie dał się przeżuć. To trudny produkt i bardziej kojarzy mi się z wakacyjnym kompotem, w tej kompozycji nie spasował mi kompletnie.

Alyki

Alyki

Z żalem ogromnym dowiedziałyśmy się, że deseru, na który czyhałyśmy nie ma. Chciałyśmy koniecznie spróbować czekoladowej bombonierki, gdzie krem z belgijskiej czekolady i pomarańcza sprawiają, że człowiek szaleje z rozkoszy. Tak niesie wieść rozpuszczana od czasu Restaurant Week’a, w którym z resztą kolejny raz z rzędu Alyki zdeklasowało konkurencję, nie tylko wrocławską ale i ogólnopolską. Nie wiem czy wiecie, ale wygrali aż w 8 kategoriach, m.in. okrzyknięto ich Najlepszą Restauracją w Polsce i we Wrocławiu oraz restauracją z Najlepszą Obsługą w 2017. W edycji z tego roku zajęli 2 miejsce w ogólnopolskim rankingu najlepszych restauracji i pozostali numerem 1 we Wrocławiu, niezmiennie trzymając pozycję lidera w kategorii Najlepsza Obsługa. Wiedzieliście o tym? To dużo mówi  o tym miejscu i jego standardach …

Nasza wizyta potwierdziła jakość serwisu Alyki. Szaf sali z wyczuciem i subtelnością opiekował się nami podczas obiadu. Idealnie zna kartę, umie polecić, doradzić. Widać u niego radość i sympatię jaką darzy to miejsce. Z dumą opowiada o zdobytych przez nich nagrodach, z entuzjazmem przybliża historię, która stoi za powstaniem restauracji Alyki. Brawo.

Samo miejsca zaskoczyło nas swoją zwyczajnością … i żebyście mnie tylko dobrze rozumieli, zwyczajnością w dobrym znaczeniu tego słowa. Nie uświadczysz tam kryształowych kieliszków ani białych obrusów. Jest prosto, przytulnie. Zwyczajnie. Nie musicie się wbijać w krawat, by dobrze się tam poczuć. Alyki to taka domowa przystań z dobrym jedzeniem, przyzwoitymi cenami, obsługą na poziomie i naprawdę nie musicie szukać okazji, by ich odwiedzić.

Możecie tam wpaść na lunch, możecie zjeść niedzielny obiad z rodziną, spotkać się ze znajomymi albo zaprosić partnera w biznesie na kolację. Bez spiny. Niepotrzebnego zadęcia. Ale z klasą i przede wszystkim z wybornym smakiem.

Alyki

Alyki

MENU:

Menu sezonowane szef kuchni zmienia podobno co miesiąc, tak wiec jest spora szansa, że zawsze znajdziecie coś nowego. Gotują zdrowo, spora dań przygotowywanych jest metodą sous-vide. Dużo lokalnych, sezonowych produktów i za to kolejne brawa.

W ofercie znajdziecie zupy, przystawki, sałatki, pierogi. W daniach głównych makarony, ryby, mięso. Serwują śniadania – codziennie do 12.00, a do zestawów kawę i herbatę zamówicie  z 50% rabatem. Sami pieką pieczywo, ich ciabatty są podobno pyszne, wrócimy wypróbować. W tygodniu możecie ich odwiedzić na lunch ( w godzinach 12.00-16.00) – publikują lunchowe menu na swoim facebooku (zestaw lunchowy zupa i drugie danie za 25 lub 32 PLN zależnie od wariantu). Alyki serwuje także alkohole mocne, wina, piwa rzemieślnicze oraz drinki.

Karta jest obfita, ja znalazłam tam jeszcze przynajmniej kilka potrwa, których muszę spróbować.

No i nie ma wyjścia – trzeba tam wrócić na deser. Bo bez deseru się nie liczy 🙂

Wskazówki dla restauracji Alyki:
  • strona www mało czytelna, nawet na desktopie – fajnie byłoby nad nią popracować
  • menu na FB nieaktualne, a to pierwsze miejsce gdzie goście sprawdzają ofertę i ceny

Poza tym super smacznie i przyjemnie u Was. Dziękujemy za gościnę. Na pewno wrócimy!

 

Alyki

ADRES: Ul. Powstańców Śląskich 95, 53-332 Wrocław

T: 607 458 558  @: alyki@alyki.pl

WWW: http://www.alyki.pl/

FB: https://www.facebook.com/RestauracjaALYKI/

 

Szukasz innych miejsc na lunch? Zobacz co jeszcze polecamy tutaj

Uściski

WKO

TAGS
TO CIĘ MOŻE ZAINTERESOWAĆ:

ZOSTAW KOMENTARZ

Szukaj
Wrocław Kobiecym Okiem to my
Agata i Iza
Wrocław

Wrocław to nasze miasto. Wybrałyśmy je do życia. Lubimy jego klimat, atmosferę, energie, smaki ... Czujemy się tu jak w domu. Poznajcie miasto naszych zmysłów ...